Pospo-LEE-te skandale!
Przeprowadzki z Haiti, czyli USA ratuje świat
Według raportów co najmniej 45 tys., a być może aż 100 tys. ofiar trzęsienia ziemi na Haiti jest przenoszonych na Florydę, gdzie najwidoczniej rząd USA pokryje koszty ich zakwaterowania, wyżywienia, edukacji i opieki medycznej. Choć jest to kolejny szlachetny gest ze strony Wuja Sama, świadectwo uczynności i dobrej woli wobec nieszczęśników, to nie ma on sensu.
Gregg Valentino zapoczątkował na MD No Bull wątek na ten temat i zgadzam się ze wszystkim, co w nim powiedział, a czego sedno sprowadzało się generalnie do stwierdzenia: „Najpierw pomóżcie swoim – a potem ratujcie świat”. W USA rekordowa liczba osób straciła dach nad głową i żyje na ulicach. Całe rodziny chodzą spać głodne, a w dobie kryzysu stopa bezrobocia wystrzeliła w kosmos. System opieki zdrowotnej nie spełnia swojego zadania, szokujący odsetek Amerykanów w ogóle nie ma ubezpieczenia zdrowotnego.
Podobno USA to najbogatszy, najpotężniejszy kraj na ziemi, niby dlatego może sobie pozwolić na ratowanie innych narodów świata w potrzebie – prawie jak Supermen! Tylko dlaczego niektóre regiony Stanów wyglądają równie źle, a nawet gorzej, od krajów trzeciego świata? Niektóre tereny blisko pięć lat temu spustoszone przez huragan Katrina wciąż przypominają ogromne rumowiska i czekają na odbudowę. Och, to nic, bo właśnie przeczytałem, że USA pomoże odbudować Haiti! Stany mają przerażające długi – nawet Chińczykom wiszą blisko bilion dolarów!
Chyba najgorszą częścią tego jest to, że jak przekonaliśmy się w historii, z powodu korupcji i machlojek bardzo niewielka część pomocy finansowej przeznaczonej dla Haiti dotrze tam, gdzie dotrzeć powinna. A najbardziej rzygać mi się chce, gdy widzę te wszystkie gwiazdy robiące smutne oczka i proszące troskliwych obywateli świata o przesyłanie pieniędzy. Zuchwałość tych superbogatych aktorów i muzyków proszących przeciętnych Amerykanów, którzy ledwo wiążą koniec z końcem, o wysłanie swoich ciężko zarobionych pieniędzy do jednych z najbiedniejszych, najbardziej skorumpowanych miejsc we wszechświecie, aż zwala z nóg. Julia Roberts dostała 8 milionów dolarów za 5-minutową rolę w filmie „Walentynki”. Skoro tak się przejmuje losem Haiti, to dlaczego sama nie przekaże tej kwoty na pomoc?
Zuchwałość tych superbogatych aktorów i muzyków proszących przeciętnych Amerykanów, którzy ledwo wiążą koniec z końcem, o wysłanie swoich ciężko zarobionych pieniędzy do jednych z najbiedniejszych, najbardziej skorumpowanych miejsc we wszechświecie, aż zwala z nóg. Julia Roberts dostała 8 milionów dolarów za 5-minutową rolę w filmie „Walentynki”. Skoro tak się przejmuje losem Haiti, to dlaczego sama nie przekaże tej kwoty na pomoc?
Floyd Landis – cyklista na cyklu z niezwykłymi zdolnościami hakerskimi
Wygląda na to, że zwycięzca Tour de France 2006, Floyd Landis, nie może w najbliższym czasie odwiedzać Francji, chyba że chce wylądować w tamtejszym więzieniu. W związku z włamaniem do bazy danych laboratorium antydopingowego w okolicach Paryża w lutym francuski sędzia wydał nakaz aresztowania kolarza. Rzeczona placówka wykryła w pobranej w trakcie wyścigu próbce moczu Landisa podwyższony poziom testosteronu. Kolarz skarżył się, że pliki dotyczące jego sprawy były źle przechowywane i zostały skasowane, a mimo to nadal pozbawiono go tytułu i zakazano startów na okres dwóch lat. Stosunek testosteronu do epitestosteronu w jego próbce trzykrotnie przekraczał dopuszczalną normę.
A czemu w ogóle o tym słychać? Już chyba wszyscy powinni dobrze wiedzieć, że sportowcy zawodowi, ludzie, którzy żyją z osiągania wyników lepszych od innych w swojej dziedzinie, stosują sterydy. I będą to robić niezależnie od istnienia testów antydopingowych. Większość z nich wymyśli sposób ich ominięcia, stosując związki maskujące lub środki niewykrywalne. Jeżeli z jakichkolwiek powodów ta taktyka zawiedzie, zrobią wszystko, by nie mieć kłopotów i nadal zarabiać kasę. Mogą zrzucić winę na złe metody badania lub na niekompetentnych badaczy, na próby ograbienia ich z tytułu; mogą też włamać się do bazy danych jakiegoś laboratorium i postąpić niczym dzieciak, który zmienia sobie szkolne stopnie.
Wszystko sprowadza się do tego, że ci sportowcy w ten sposób zarabiają na życie i zrobią wszystko, by osiągać lepsze wyniki, i by uszło im to na sucho. A kiedy wszystkie fakty związane z daną historią zostaną już opublikowane, widać wyraźnie, że to zwykła – nuda!
Cały artykuł można przeczytać w lipcowo-sierpniowym Muscular Development