Poszerz swoje możliwości – mój przepis na lepsze plecy
Nowe standardy i łamanie barier umysłowych
W czasach mojego panowania na tronie Mr. Olympia zasłynąłem wyznaczeniem zupełnie nowych standardów, jeśli chodzi o rozwój pleców, niemal w taki sam sposób jak dziesięć lat wcześniej Tom Platz zmienił nasze rozumienie terminu „rozwinięte mięśnie nóg”. Tak to zwykle bywa w sporcie. Dobrym przykładem takiej sytuacji jest przypomnienie, że zanim mój rodak Roger Bannister przebiegł milę w czasie poniżej 4 min, wydawało się to nierealne. Wraz z jego wyczynem pękła bariera psychologiczna i później wielu biegaczy zeszło poniżej tej granicy.
Podobnie było z rozwojem muskulatury pleców. Dopóki nie nadeszły moje czasy, kulturyści nigdy nie zakładali nawet, że można zbudować tak grube, szerokie i szczegółowe plecy. Po mnie pojawił się Ronnie Coleman i podniósł rozwój pleców na jeszcze wyższy poziom. Nie chodzi tu o to czy moje plecy były lepsze niż jego, on miał większą masę, ja więcej szczegółów, ale chyba łapiecie, o co mi chodzi.
Nigdy nie byłbym w stanie tak rozbudować pleców, gdyby nie kilku moich poprzedników. Przede wszystkim muszę wspomnieć o Lee Haney’u, człowieku, który wygrał Mr. Olympia osiem razy pod rząd tuż przed tym, gdy ja tam zacząłem wygrywać. Sama jego sylwetka – szeroko rozstawione obojczyki i wąska talia – była doskonałą podstawą do rozwoju pleców. Zanim jeszcze zaczął je ćwiczyć już układały się w kształt litery V. Jedną z najsilniejszych broni Haneya jako Mr. Olympia były właśnie szerokie i grube plecy. Nie miały może podkreślonych szczegółów, ale i tak przebijały wszystko, co mogliśmy wcześniej zobaczyć na scenie kulturystycznej.
Człowiekiem, który dał mi największą motywację do rozwoju pleców był nieżyjący już Momo Benaziza. Momo pokonał mnie podczas mojego debiutu na Night of Champions w 1990 r. To była moja jedyna porażka w zawodowej karierze, a porażki bolą. Benaziza pokonał mnie głównie dzięki grubym plecom. Miały głębokość i były przesycone detalami od czworobocznych po najniższe partie najszerszych. W porównaniu z nimi, moje plecy były niewiele warte. Wtedy właśnie zdecydowałem, że też chcę rozbudować plecy, a dla motywacji porozwieszałem sobie w domu i na siłowni zdjęcia Momo.
Gdzie te plegary?
Odkąd Ronnie się wycofał, na scenach kulturystycznych nie widziałem ani jednych pleców, które można by nazwać wyjątkowymi. Może wielki jak kloc Joel Stubbs z Bahamów by się nadał, ale ciężko jest go podziwiać, ponieważ jego sylwetka jest niezrównoważona (słabe nogi). Gdy spytasz kulturystów, czemu nie mają takich wspaniałych pleców, usłyszysz zapewne, że tylko garstka wybrańców ma taką genetyką jak ja czy Ronnie. Ja jednak jestem zdania, ze moje geny nie uprzywilejowały mnie jakoś specjalnie w kwestii pleców. Fakt, że mam dość nisko osadzone najszersze, ale wielu zawodowców tak ma.
Prawdziwą przyczyną, przez którą kulturyści nie w pełni rozwijają swe plecy jest niezrozumienie ich funkcji oraz niewłaściwy trening. Podstawową funkcją mięśni najszerszych jest opuszczanie ramion zza głowy oraz ściaganie ich w tył, gdy znajdują się z przodu ciała. Innymi słowy, odpowiadają za wszystkie ruchy ściągania w dół, a także ściągania w tył, jak przy wiosłowaniach. Aby w pełni zaangażować te mięśnie, plecy muszą przeprostowane, a nie zgięte.
Innym czynnikiem ograniczającym skuteczność treningu pleców jest to, że bardzo łatwo jest przenieść pracę na bicepsy lub wykorzystać rozpęd obciążenia, a trzeba pamiętać, że bicepsy są znacznie mniejsze i słabsze od mięśni najszerszych. Tak więc, gdy zamęczysz najpierw bicepsy, nie będziesz w stanie tak zasymulować najszerszych, by zapewnić ich poprawny rozwój.
Ostatnią i być może najważniejsza kwestią przeszkadzającą w rozwoju pleców jest prosty i bezwzględny fakt, że masz tę grupę mięśniową z tyłu i jej nie widzisz. Nie tylko boleśnie sprawdza się tu powiedzenie „co z oczu to z serca”, ale też fakt, że nie możesz zobaczyć swoich mięśni najszerszych, gdy ćwiczysz − utrudnia to nawiązanie połączenia mózg-mięśnie.
Po latach pracy w roli trenera, przygotowując bardzo wielu kulturystów, mogę stwierdzić, że utworzenie takiego połączenia w przypadku pleców jest szczególnie ważne. Stymulacja klatki piersiowej przy wyciskaniu, bicepsów przy uginaniach czy czwórek przy przysiadach, przebiega bezproblemowo, ale zmuszenie do pracy pleców nie jest już takie proste. Pierwszą rzeczą, jaką robię, zaczynając pracę z nowym klientem, jest obcięcie ciężaru, z jakim ćwiczy plecy, czasami nawet o połowę i zmuszenie go, by poczuł napinanie się mięśni podczas ciągnięcia, utrzymania napięcia w szczytowym punkcie oraz spięcia ich najmocniej jak to możliwe, a także do tego, aby poczuł jak rozciąga się mięsień w czasie opuszczania obciążenia. Nie uwierzylibyście jak wielu z nich jest zszokowanych faktem, że często mimo całych lat treningów po raz pierwszy czuli, jak pracują ich mięśnie najszersze.