Testosteron suspension – wodny roztwór testosteronu, należący do środków bardzo lubianych w środowisku związanym z treningami siłowymi. Wcześniej w kulturystyce i w podnoszeniu ciężarów – ze względu na swój bardzo krótki czas wykrywalności. W ostatnim okresie doceniony przez grono strongmanów za swe wyjątkowe walory siłowo-wytrzymałościowe. W odróżnieniu od innych iniekcyjnych testosteronów, błyskawiczne działanie tego środka jest natychmiast wychwytywane przez organizm. Dawkowanie byłoby najtrafniej rozkładać w 12-godzinnych odstępach czasu, w dawce 50 mg jednorazowo, ale zadowalającą będzie już dawka 50 mg dziennie, najlepiej bezpośrednio przed treningiem. Skutki uboczne opisywane w dostępnych mi materiałach (Internet) są często wyolbrzymione.
Jeżeli środek jest sterylny, na naszym rynku najpewniejszy jest Agovirin
Depot 2 ml, zastrzyki o dawce 25 mg/ml. Jednakże produkt ten nie powinien być zażywany przez początkujących, ponieważ może wywołać efekt ginekomastii, choć w moim 22-letnim doświadczeniu u nikogo tego nie zaobserwowałem. Wyolbrzymia się też jego wpływ na łysienie, który jest nie mniejszy niż innych testosteronów, nie wspominając środków oralnych. Ze względu na swą krystaliczną budowę może sprawiać pewne kłopoty przy aplikowaniu. Ostatnia wersja Agovirinu przewiduje stałe pionowe ustawienie, aby zapobiec
wysychaniu preparatu, z czym wiąże się jego trudniejsze rozpuszczanie. Problem rozpuszczalności częściowo można rozwiązać poprzez właściwy sposób przechowywania, jednakże każdorazowo zaleca się wielokrotne wstrząśnięcie ampułką, tak, by na ściankach i dnie nie pozostawał żaden osad; można też pobierać mniejszą igłą (np. szóstką), a podawać ósemką w celu wyeliminowania niepotrzebnego zatkania igły. Inne, zwłaszcza undergrandowe środki z tej grupy nie cieszą się dobrą sławą.
Kilka lat temu, podczas nurkowania w Dahab w Egipcie, doświadczyłem dość specyficznej i bardzo szybkiej utraty tłuszczu. Będąc na stałej diecie o niskiej podaży węglowodanów, zacząłem odczuwać to z dnia na dzień, a znając swój organizm doskonale, zainteresowałem się głębiej medycyną dla nurków i – w mniejszym stopniu – przemianą cieplną w normalnym treningu siłowym dla kulturystów. Utrzymanie stałej temperatury organizmu jest możliwe tylko wtedy, kiedy pozostaje on w warunkach tzw. równowagi bilansu cieplnego. Ilość ciepła traconego przez organizm do otoczenia musi być równa ilości ciepła wytwarzanego w organizmie oraz ilości ciepła zyskanego przez organizm z otoczenia. Jeżeli równowaga bilansu cieplnego zostanie zachwiana, zwiększa się lub zmniejsza ilość ciepła w organizmie, a jego temperatura wewnętrzna wzrasta lub obniża się.
W przypadku człowieka na wymianę ciepła między organizmem a otoczeniem wpływają dwa mechanizmy fizjologiczne: zmiany termoregulacyjnych właściwości powierzchniowych warstw ciała oraz wydzielanie potu i jego parowanie z powierzchni skóry. W organizmie można wyróżnić dwie warstwy – warstwę wewnętrzną o względnie stałej temperaturze i warstwę powierzchniową, której temperatura zmienia się wraz ze zmianami temperatury otoczenia. Warstwa powierzchniowa obejmuje skórę i podskórną tkankę tłuszczową. Temperatura i właściwości izolacyjne tej warstwy ciała zależą od przepływu krwi przez nią. Skurcz naczyń krwionośnych skóry i podskórnej tkanki tłuszczowej powoduje zmniejszenie przepływu krwi. Reakcja ta występuje pod wpływem zimna. Tkanka tłuszczowa jest dobrym izolatorem cieplnym. Zmniejszenie przepływu przez nią krwi, która niesie ciepło z głębszych warstw ciała, zwiększa właściwości izolacyjne tej tkanki. Zmniejszenie przepływu krwi przez skórę powoduje obniżenie temperatury powierzchni ciała. Zmniejsza się różnica temperatur między powierzchnią ciała i zimnym otoczeniem, a także oddawanie przez organizm ciepła do otoczenia.
Jeżeli podczas pracy zwiększa się wytwarzanie w organizmie ciepła i wzrasta temperatura wewnętrzna ciała, rozszerzają się naczynia krwionośne w podskórnej tkance tłuszczowej i w skórze. Zmniejszają się właściwości izolacyjne tkanki tłuszczowej, a podwyższenie temperatury skóry zwiększa różnicę temperatur między powierzchnią ciała a otoczeniem. Wzrasta oddawanie ciepła do otoczenia. Podobne reakcje występują w gorącym otoczeniu. Podczas pracy mięśniowej oraz w gorącym środowisku zwiększa się wydzielanie potu. Jedynym znaczącym źródłem ciepła w organizmie jest przemiana materii. Większości reakcji chemicznych towarzyszy uwalnianie znacznych ilości ciepła. Nasilenie metabolizmu tkankowego i wytwarzanie ciepła zwiększa się wówczas, kiedy wzrasta napięcie mięśni szkieletowych lub kiedy mięśnie te kurczą się.
Wymiana cieplna u człowieka
Temperatura skóry człowieka jest dosyć zmienna i zależna od temperatury otoczenia. Z drugiej strony temperatura wewnątrz ciała w różnych częściach organizmu różni się nieznacznie – niezależnie od zmian temperatury otoczenia. W większości warunków temperatura ciała człowieka jest wypadkową produkcji i utraty ciepła przez organizm. Organizm człowieka traci ciepło w wyniku wyparowywania wody, promieniowania, przenoszenia (konwekcji) i przewodzenia (kondukcji). Każdy g wody wyparowany z powierzchni ciała ludzkiego w temperaturze pokojowej pociąga za sobą utratę około 580 kcal. Wielkość utraty ciepła przez parowanie wody jest zależna od stopnia pocenia się lub czynności gruczołów potowych. Wydajność parowania i pocenia zmniejsza się wraz ze wzrostem ciśnienia otaczającego lub gęstości gazu. Promieniowanie ciepła odbywa się za pośrednictwem fal elektromagnetycznych. Organizm człowieka wypromieniowuje energię powstałą w procesach metabolicznych.
Utrata ciepła przez promieniowanie jest zależna od powierzchni ciała, siły emisji fal i różnicy temperatur pomiędzy ciałem promieniującym a ciałem, w kierunku którego rozchodzą się fale. Utrata ciepła przez konwekcję dotyczy płynów i gazów. Jest prostym mechanicznym procesem mieszania. Zimny płyn lub gaz, stykając się z ciepłym płynem lub gazem, zwiększa temperaturę przez przewodzenie ciepła. Kierując prąd zimnego powietrza na ogrzane ciało człowieka, schładzamy je przez konwekcję. Z kolei ciało człowieka wypromieniowuje ciepło, które ogrzewa otaczające powietrze przez kondukcję. Większa niż w przypadku powietrza zdolność przenoszenia ciepła, którą wykazują woda i mieszaniny oddechowe w hiperbarii, powoduje występowanie przechłodzenia organizmu człowieka podczas nurkowania i ekspozycji hiperbarycznych, tzw. hipotermię. Jest to jeden z poważniejszych problemów występujących podczas nurkowania i eksperymentów w komorach ciśnieniowych, szczególnie z zastosowaniem helu.
Człowiek traci ciepło przez skórę i częściowo przez drogi oddechowe. Przez skórę utrata ciepła następuje w większości drogą promieniowania, konwekcji i parowania wody. Przez drogi oddechowe utrata ciepła następuje głównie w wyniku parowania wody i częściowo przez konwekcję, jako że wdychany gaz jest ogrzewany. Zwiększenie wentylacji powiększa utratę ciepła przez zwiększenie parowania. W warunkach hiperbarii z powodu zwiększenia gęstości gazów oraz właściwości cieplnych mieszanin oddechowych zwiększa się utrata ciepła przez konwekcję. Komfort cieplny występuje w zakresie temperatur, w których utrata i produkcja ciepła są do siebie zbliżone. W tych warunkach skórne naczynia krwionośne są nieco rozszerzone. Pod ciśnieniem atmosferycznym dla nagiego człowieka w spoczynku komfort cieplny występuje w strefie pomiędzy 29 0C a 31 0C, w wyższych zaś naczynia krwionośne stopniowo rozszerzają się, co powoduje zwiększone pocenie i parowanie wody.
Wymiana cieplna u nurkującego
Ciało człowieka schładza się szybciej w wodzie niż w atmosferze powietrza o tej samej temperaturze, ponieważ ciepło właściwe wody jest tysiąckrotnie większe niż ciepło właściwe powietrza (przewodnictwo cieplne wody jest natomiast 25 razy większe niż przewodnictwo powietrza). Bezpośrednia utrata ciepła z ciała nurka do wody ogranicza w konsekwencji czas nurkowania. Wymiana ciepła pomiędzy ciepłem nurka a otaczającą wodą następuje przez przenoszenie i przewodzenie. Utrata ciepła przez promieniowanie jest bez znaczenia. Współczynnik utraty ciepła przez przenoszenie wzrasta prawie pięciokrotnie podczas pływania w porównaniu do zanurzenia w wodzie stojącej. Pomimo znamiennych różnic w utracie ciepła przez przenoszenie pomiędzy powietrzem a wodą utrata ciepła do wody jest tylko 2-5 razy większa niż w powietrzu o tej samej temperaturze. Świadczy to o tym, że utrata ciepła do wody jest znacznie ograniczona przez izolację tkanek ciała.
Komfort cieplny człowieka zanurzonego w wodzie jest odwrotnie proporcjonalny do grubości podskórnej tkanki tłuszczowej. Dla zanurzonego nurka będącego w spoczynku termoobojętna temperatura wody waha się w granicach 33-35 0C. Obniża się ona nawet do 26 0C podczas wykonywania intensywnej pracy. Przy temperaturze wody poniżej 24 0C ucieczka ciepła z organizmu jest tak duża, że niemożliwe jest utrzymanie równowagi termicznej bez ochronnego skafandra. Temperatura krytyczna, przy której występuje maksymalny skurcz naczyń krwionośnych podskórnych, również zależy od grubości tkanki tłuszczowej i waha się w granicach 29-33 0C. Ponieważ temperatura wody podczas nurkowania jest zwykle o wiele niższa, nurek jest poddawany znacznemu stresowi spowodowanemu niską temperaturą wody.
Badania przepływu krwi w przedramionach i palcach u całkowicie zanurzonych w wodzie nurków wykazały, że skórne receptory zimna inicjują skurcz naczyń krwionośnych przy temperaturze 33 0C. Krążenie krwi w kończynach wyraźnie sprzyja małej utracie ciepła do wody. Należy podkreślić, że naczynia krwionośne głowy są niezdolne do skurczu w odpowiedzi na niską temperaturę z powodu braku odpowiednich receptorów. Dlatego podczas nurkowania w zimnej wodzie należy dobrze zabezpieczyć głowę przed schłodzeniem. Interesujące, że koreańskie i japońskie Ama podczas nurkowania otulały głowę i szyję chustką.
Przemiana materii
Komórki organizmu człowieka uzyskują energię niezbędną do wykonania różnych procesów metabolicznych z rozkładu substancji pokarmowych. Energia chemiczna uwalniana w toku tych procesów warunkuje przebieg syntez biologicznych, transport substancji wbrew gradientowi ich stężeń, utrzymywanie temperatury ciała przewyższającej temperaturę otoczenia oraz wykonywanie pracy mechanicznej. Procesom życiowym towarzyszy więc przepływ energii od wysokoenergetycznych związków pokarmowych do wyspecjalizowanych układów biologicznych wykorzystujących energię oraz do otoczenia, w którym jest ona rozpraszana. Wymiana energii pomiędzy ciałem a otoczeniem podporządkowana jest zasadzie zachowania energii, która mówi, że żadna ilość energii nie może być utracona w procesach wymiany energii.
Ilość energii zatrzymana przez organizm jest różnicą pomiędzy ilością pobraną a straconą. Energetyczna wartość spożywanych pokarmów jest jedynym źródłem energii dostarczanym człowiekowi. Ze wszystkich wiązań chemicznych w organicznych i nieorganicznych składnikach pożywienia tylko jedno jest ważne jako źródło energii: wiązanie pomiędzy wodorem i węglem. Występuje ono w składnikach pożywienia znanych jako węglowodany, tłuszcze i białka. Uwalnianie energii w reakcjach biologicznych związane jest z utlenianiem węgla i wodoru do CO2 i H2O. Gdy wystąpi zachwianie bilansu energetycznego organizmu, wówczas następuje nadmierne gromadzenie lub utrata energii, co uwidaczniają zmiany masy ciała.
Spotkałem się z tym środkiem już w roku 1997. Wiem, że to cholernie dawno, ale wtedy był to rarytas, nawet w światku kulturystycznym. Wszelkie możliwe informacje na temat jego stosowania uzyskałem od Rolanda Cziurloka, utytułowanego zawodnika pochodzenia polskiego, który w tamtych latach odnosił sukcesy. Wykupienie środka nie było trudne, w berlińskiej aptece kosztował 45 marek za ampułkę. Zażywanie środka i stosowanie odpowiedniej diety zmieniły mój wygląd. W połączeniu z wówczas nieznanym Arimidexem wpłynął niesamowicie na unaczynienie, a stosowany razem z hormonem wzrostu i trójjodotyronią spowodował, że moja gruba skóra stała się jak pergamin. Parabolan produkowany przez francuską firmę Negma okazał się najlepszym SAA, jakiego kiedykolwiek używałem. Uważam, że ten środek jest 5 razy lepszy od Propionikum, ponieważ pozwala utrzymywać formę przez dłuższy czas. Parabolan w objętości 1,5 ml i dawce 50 mg/ml zniknął z półek aptecznych około roku 2000. Jednak długo jeszcze był podrabiany, niestety marnie. Został więc szybko zapomniany ze względu na słabą dostępność. Specyficzną odrębnością było oznakowanie stężenia w 76 mg/1,5 ml cykloheksymetylowęglanu trenbolonu.
Wiele firm stara się przybliżyć stężenie tej substancji w swoich produktach. Trenbolon swoją budową chemiczną przypomina jeden z najpopularniejszych związków należących do grupy steroidów anaboliczno-androgennych – nandrolon. Wynika to z faktu, że oba środki należą do grupy potocznie nazywanej 19-nor. Wszystkie związki chemiczne z tej rodziny powstały przez wprowadzenie zmian na 19. pozycji w cząsteczce testosteronu (stąd „19” przy nazwie grupy). W przeciwieństwie do nandrolonu, trenbolon świetnie nadaje się do budowy suchej, doskonałej jakościowo masy, bez zbędnej retencji wody czy odkładającego się nadmiaru tłuszczu. Trenbolon wykazuje bardzo silne powinowactwo do receptorów androgenowych. Choć „silne” to mało powiedziane. Niektórzy naukowcy twierdzą, że żaden inny związek nie może mu dorównać pod tym względem! Jest to bardzo ważne, ponieważ im mocniej dany steroid łączy się z receptorami androgenowymi, tym skuteczniej aktywuje procesy odpowiedzialne za przyrost tkanki mięśniowej. Istnieją także bardzo silne dowody naukowe potwierdzające tezę, że siła powinowactwa do wspomnianych receptorów ma wpływ na proces redukcji tkanki tłuszczowej. Temat ten jednak omówię dokładniej później.
Trenbolon znacząco wpływa na zwiększenie retencji azotu w tkance mięśniowej. Warto o tym wspomnieć, ponieważ obserwacja poziomu azotu w tkance mięśniowej podczas podawania danego środka jest jednym z głównych czynników służących do określenia jego stopnia anaboliczności. Ale trenbolon jest jeszcze bardziej „wszechstronny”. Posiada on niezwykłą zdolność wiązania się z receptorami glikokortykosteroidowymi, a tym samym nie pozwala „właściwym” hormonom połączyć się z nimi. Jeżeli dodam, że do grupy tych „właściwych hormonów” należy między innymi znienawidzony przez wszystkich pragnących uzyskać umięśnioną sylwetkę kortyzol, to wiadomo, dlaczego kulturyści tak bardzo lubią trenbolon.
Na szczególną uwagę zasługuje wpływ trenbolonu na proces partycjonowania składników odżywczych. Proces ten określa efektywność wykorzystania przyjmowanego pokarmu, jak również stopień przyswajalności witamin i minerałów. Dzięki temu więcej składników odżywczych wykorzystywanych jest w procesie budowy tkanki mięśniowej, a mniej odkłada się w postaci zbędnej tkanki tłuszczowej. Natomiast zwiększona wchłanialność witamin i minerałów zapewnia poprawne funkcjonowanie naszego organizmu oraz pozwala zachować pełnię zdrowia podczas cyklu (co, jak większość z was wie, często bywa bardzo trudne). Niestety, zbyt długie stosowanie trenbolonu razem z oksandrolonem i anadriolem może sprawić, że nasz mechanizm krwiotwórczy będzie produkował niebezpiecznie dużą ilość czerwonych krwinek, co stanowi wielkie zagrożenie dla nerek. Prowadzi to do przyspieszenia odbudowy zapasów glikogenu i do zauważalnego przyspieszenia tempa regeneracji, a tym samym pozwala trenować częściej, dłużej i bardziej intensywnie.
Jesteś tłusty i naprawdę chcesz schudnąć? Próbowałeś wszystkich rozwiązań i jesteś w tak zwanej „czarnej dupie”? Spróbuj diety ketogenicznej. Mózg potrzebuje około 150 g cukru i 2000 l powietrza dziennie. Jednakże, jeśli dostarczasz organizmowi mniej węglowodanów (cukrów), mózg zaczyna wysyłać ci sygnały, że potrzebujesz ich więcej. Pojawia się uczucie głodu i złe samopoczucie, bez względu na to, ile zjesz białka i tłuszczy. Trwa to około 3−4 dni, po czym organizm zaczyna przystosowywać się do tego, że nie dostarczamy mu cukrów. Ketony zostają uwalniane do krwi – ciało przechodzi w stan ketozy spowodowany brakiem insuliny (cukru we krwi). W związku z tym przetworzenie glukozy w energię pozyskiwaną z rozpadu tłuszczy jest niemożliwe. Rozpoczyna się faza, w której ciało zaczyna zużywać tłuszcze jako źródło energii. Podczas diety ketogenicznej powinno się dostarczać 1−1,5 g białka na 1 kg masy ciała oraz 7,5 g tłuszczy na 1 kg. Węglowodany dostarczamy jedynie z warzyw, gdyż są to takie cukry, których ludzki organizm nie jest w stanie przetworzyć na źródło energii, bo nie wydziela niezbędnych do tego enzymów trawiennych. Tak więc w diecie tej nie są dozwolone żadne cukry pochodzące ze skrobi, nabiału i owoców, tj. laktoza czy fruktoza.
Typy tłuszczy
Z jakichkolwiek tłuszczy będziesz korzystać, dieta będzie cały czas doskonale działać. Jednak jeśli na pierwszym miejscu stawiasz zdrowie, powinieneś dostarczać organizmowi tłuszczy z następujących źródeł:
1.Surowe i nieprażone orzechy (pistacje, migdały, orzechy nerkowca), jednak nie orzechy arachidowe, które należą do rodziny strączkowatych!
2.Oleje zawierające kwasy tłuszczowe omega-3 (np. olej lniany) i omega-6 (np. olej z ryb i oliwa z oliwek). Ważne jest jednak, aby zachowywać proporcje między omega-3, omega-6 i omega-9. Właściwy stosunek to 2:1:1. Polecam łączenie oleju z lnu i oliwy z oliwek (po pół łyżki każdego). Nie należy jednak przygotowywać potraw w oleju! Butelkę z olejem (najlepiej szklaną) trzymaj w ciemnym i chłodnym miejscu. Może być ona otwarta maksymalnie 8 tygodni ze względu na procesy oksydacyjne.
3.Masło migdałowe i orzechowe bez dodatku cukru – 100 g masła powinno zawierać ok. 5 g węglowodanów pochodzących z orzechów.
4.Wskazane są również jajka, które powinieneś jeść regularnie. Jeśli spożywasz je na surowo, bardziej wskazane są jajka z omega-3, jednak są one dość drogie.
Czym są tłuszcze nasycone oraz tłuszcze trans?
Tłuszcze nasycone są zawarte w drobiu (mięso kaczki czy indyka) oraz czerwonym mięsie. Udowodniono, że są one naszemu organizmowi potrzebne do produkcji testosteronu i ich dostarczanie jest niezbędnie. Po ośmiu latach poszukiwań i wydaniu fortuny na badania mające na celu znalezienie głównej przyczyny chorób serca, okazało się, że to tłuszcze trans są odpowiedzialne za te schorzenia. Nie występują one naturalnie w przyrodzie, zostały stworzone przez człowieka. Wytwarza się je przez przegrzanie oleju i nazywa się je olejami hydroutwardzanymi. Jeśli zatem jesz kurczaka smażonego na głębokim oleju czy podobnie przyrządzane steki, twoja dieta nie jest specjalnie zdrowa. Słuchając rad dra Atkinsa lub dra Kwaśniewskiego pewnie zauważyłeś, że nie przywiązują oni specjalnej wagi do tego, jaki rodzaj tłuszczy spożywasz. Dr Kwaśniewski zaleca głównie tłuszcze zwierzęce, również z nabiału, co uważam za niekorzystne, jeśli chodzi o uzyskanie definicji. Dieta Kwaśniewski zakłada również zbyt małe spożycie białka, dlatego jego dieta nie jest zbyt korzystna przy budowaniu mięśni. Choć w obu przypadkach redukcja będzie skuteczna. Jeśli zwracasz uwagę na poziom cholesterolu i trójglicerydów, widzisz, że wszystko mieści się w normie do czasu, aż nie zaczniesz spożywać cukrów. Jeśli zaczniesz to robić, efekty mogą być dla ciebie druzgoczące. Kiedy w diecie opierasz się na zdrowych tłuszczach, możesz sobie pozwolić na delikatne podwyższenie cholesterolu – nie będzie to specjalnie szkodliwe. Chodzi tu głównie o dobry cholesterol HDL, który jest niezbędny dla prawidłowej produkcji testosteronu.
Podczas stosowania diety ketogenicznej większość ludzi w ciągu pierwszych czterech dni traci ok. 2−4 kg. Ma to związek z tym, że organizm pobiera z mięśni glikogen, który jest powiązany z wodą (na każdy g glikogenu przypada 2,7 ml wody). Stawy stają się osłabione w wyniku zmniejszonej retencji wody. Możesz pozostać na tej diecie najwyżej przez 16−20 tygodni. Po tym czasie wskazany jest powrót do diety, w której 40% stanowi białko, 40% – węglowodany, a 20% – zdrowe tłuszcze. Pamiętaj, aby trzymać się z dala od fruktozy! Wielokrotnie spotkałem się z wypowiedziami, że ta dieta nie działa i że się na niej gubi masę. Utrzymując odpowiednie ilości tłuszczy, zauważymy fenomenalne wyniki. Nie nastawiajcie się na gwałtowny efekt. Może po utraconych 3−4 kg w pierwszym okresie nie będzie następować dalsza poprawa, jednak nie należy się tym przejmować. Organizm potrzebuje ok 7−9 tygodni, aby zaszła zmiana. W pierwszych dwóch tygodniach może (ale nie musi) wystąpić biegunka lub zatwardzenie – lub oba stany na przemian. Jest to właściwa reakcja. W ciągu czterech miesięcy jesteście w stanie uzyskać zadowalającą sylwetkę przy zachowaniu obecnej muskulatury. Wspomnę też, że osobom zażywającym środki wspomagające dieta ta pozwala przyjmować mniejsze dawki (dzięki lepszej pracy nadnerczy).
Wrocław słynie z wielu światowej klasy zawodników uprawiających sporty walki. Mieszkają i trenują tu medaliści olimpijscy w boksie, zapasach, judo oraz mistrzowie świata w karate i kick-boxingu. Jednym z nich jest znany w środowisku sportowym Mistrz Świata w kick-boxingu na zasadach K-1, Rafał Petertil. Rafał zdobywał tytuły i medale na wszystkich najważniejszych imprezach światowych w tej dyscyplinie, mając status amatora. Potem przyszła kolej na walki zawodowe w kick-boxingu, bardziej popularnej odmianie tej dyscypliny na zasadach K-1 oraz w muay thai. Rafał Petertil jest jednym z prekursorów boksu tajskiego w Polsce, szkolił się i trenował między innymi w Holandii w słynnym Chakuriki Gym oraz w Tajlandii. W ubiegłym roku swoją karierę uwieńczył zdobyciem pasa zawodowego mistrza świata organizacji WKA na zasadach K-1, efektownie nokautując rywala kopnięciem w ostatniej, piątej rundzie walki. Wcześniej stoczył ponad 30 walk zawodowych.
Rafał prowadzi coraz bardziej znany we Wrocławiu klub Gym-Fight, w którym szkolą się zarówno zawodnicy, jak i osoby trenujące zupełnie rekreacyjnie. Na ringu można tam spotkać znanych bokserów zawodowych oraz byłych olimpijczyków. Również kickbokserzy i zawodnicy muay thai z różnych klubów często toczą walki sparingowe właśnie w Gym-Fight na Nowym Dworze. Trenujący są podzieleni na różne grupy wiekowe i wagowe (jest na przykład grupa „buldożerów” powyżej 100 kg). W klubie można także spotkać piękne kobiety, które wcale nie są przedstawicielkami słabej płci. Atmosferę tego miejsca najlepiej oddaje wypowiedź jednego z trenujących: „Tylko tu można się zajechać, oblać potem i odbyć pokutę zadaną sobie po zbyt długim weekendzie”. Gym-Fight to niewątpliwie miejsce dla ludzi, których pasją są sztuki walki i sporty siłowe. Obok sali wyposażonej w ring, worki, tarcze oraz gruszki znajduje się tu siłownia, która zaspokaja potrzeby profesjonalnych kulturystów. Przyznam się, że jeszcze nie trafiłem na żaden trening do Rafała, choć w przeszłości trenowałem karate kyokushin. Poczekam jeszcze trochę, aż stworzy grupę dla „super buldożerów” i wtedy już nie będę miał wyjścia.
Siłownia Gym-Fight
Wrocław, Nowy Dwór (Fabryczna) ul. Wojrowicka 58
kom. +48 509-105-157
tel. 071 357 84 75 w.318
kontakt@gymfight.pl
www.gymfight.pl
Witam, przeczytałem Twój artykuł dotyczący insuliny. I w związku z tym mam kilka pytań. Chciałbym brać insulinę dwa razy dziennie: rano po przebudzeniu i następną dawkę zaraz po treningu. Interesuje mnie, czy miksy (Vitargo, białko, kreatyna) są ok. Dostałem info, że po wstrzyknięciu insuliny trzeba odczekać 15 minut i wypić połowę z wcześniej przygotowanego miksu, a po 30 minutach wypić drugą część. Następnie po upływie godziny należy zjeść normalny posiłek. Czy takie coś jest dobre i czy na śniadanie mogę przygotowywać omlet z płatkami? Interesuje mnie jeszcze jedna sprawa. Chciałbym dorzucić do tego hormon wzrostu (w ilości 2 IU). Czy to byłoby dobrze? Kiedy dokładnie wbijać GH? I mam pytanie: czy po treningu siłowym mogę wykonać trening aerobowy (15–20 minut)? Z góry dziękuję za odpowiedź i pozdrawiam. Przemek
Jeśli masz insulinę, która działa po 15 minutach, to wypij mix, jak zalecał Ci Twój doradca i powtórz to pół godziny później. Insulina osiąga maksimum swojego działania właśnie po 45 minutach. Godzinę po tym powinieneś zjeść posiłek. Najlepiej żeby insulina działała ok. 5,5 godziny, wtedy jest szansa, że lepiej przyswoisz te dwa posiłki. Ale wybór należy do Ciebie. Używając Humulinu R bezpośrednio po treningu, możesz przyjmować insulinę 25 minut przed aerobami i wypić koktajl. Co do GH – proponuję w godzinach wieczornych przed snem lub, jeśli nie będzie to stanowiło problemu, w nocy gdy się obudzisz (uważam, że jest to najlepsza metoda).
Kiedyś w jakiejś gazecie przeczytałem wypowiedź nieżyjącego już niestety kulturysty Sony’ego Smitha, że przetrenowanie wymyślili Amerykanie. Sony był ładnie zdefiniowanym zawodnikiem, trenował długo i był zwolennikiem treningu aerobowego nawet do 3 sesji po godzinie dziennie. Czym jednak jest przetrenowanie? O ile sam trening w sporcie wyczynowym jest nieodłącznie związany ze zmęczeniem, przeciążeniem mięśni, czy krótkotrwałym przetrenowaniem, którego objawy ustępują po 1–2 tygodniach wypoczynku, to zespół przetrenowania, ze swoimi zróżnicowanymi i wielorakimi objawami, wymaga tygodni lub nawet miesięcy wypoczynku. Główne objawy zespołu przetrenowania to, obok długotrwałego spadku formy sportowej, stałe uczucie zmęczenia, zaburzenia snu i nastroju, zwiększona podatność na infekcje, zaburzenia funkcji rozrodczych. Przyczyny zespołu przetrenowania nie są do końca wyjaśnione, wiadomo jednak, że towarzyszą mu zaburzenia w funkcjonowaniu układu wydzielania wewnętrznego i wegetatywnego układu nerwowego, a jego wystąpienie jest skutkiem nadmiaru treningu i startów, a czasem wypoczynku. Rozpoznanie zespołu przetrenowania wymaga uważnej obserwacji formy sportowej zawodnika, ale także stosowania badań fizjologicznych, biochemicznych i testów psychologicznych. Celem każdego sportowca jest osiągnięcie takiego poziomu adaptacji organizmu do specyficznego dla uprawianej dyscypliny wysiłku, który umożliwi uzyskanie znaczącego sukcesu sportowego. Drogą prowadzącą do takiego celu jest odpowiednio
zaplanowany i zrealizowany trening. Efektywność treningu fizycznego zależy między innymi od jego objętości, intensywności i periodyzacji bodźców treningowych. Po każdej sesji treningowej następuje obniżenie tolerancji na wysiłek i wiele zmian w układzie hormonalnym, odpornościowym, a także zmian w metabolizmie mięśni określanych jako faza kataboliczna. Następująca po niej i nieodłącznie związana z wypoczynkiem faza anaboliczna charakteryzuje się nasileniem procesów restytucyjnych i zwiększeniem możliwości wysiłkowych. Wiadomo, że obciążenia treningowe w sporcie wyczynowym, oceniane zarówno pod względem czasu trwania, jak i intensywności, są ogromne i prowadzą do istotnych zaburzeń w funkcjonowaniu tkanek i narządów – układu krążenia, układu nerwowego, odpornościowego czy tkanki mięśniowej, ale powrót do stanu równowagi i procesy regeneracyjne zachodzące w fazie restytucji, czyli w fazie anabolicznej, umożliwiają ponowne podjęcie treningu i realizację nowych zadań. Jednakże w sporcie wyczynowym dość powszechne są sytuacje, w których trening jest podejmowany mimo niepełnej restytucji. Dzieje się tak dlatego, że istnieją ogromne różnice międzyosobnicze zarówno we wrażliwości organizmu na bodźce treningowe, jak i w szybkości procesów restytucji. W związku z powyższym te same bodźce treningowe mogą być zarówno przyczyną sukcesów, jak i porażek, najczęściej spowodowanych stosowaniem za dużych obciążeń i za krótkich okresów wypoczynku. Nie można również pomijać roli czynników niezwiązanych ze sportem (ekonomicznych, środowiskowych, wynikających ze sposobu odżywiania czy zmiany stref czasowych w czasie podróży), jako tych, które mogą wpływać na zaburzenia w procesach restytucji i mieć swój istotny udział w spadku formy sportowej Zarówno trenerzy, jak i zawodnicy doskonale zdają sobie sprawę, że o ile zmęczenie czy przeciążenie mięśni są nieodłącznymi, a nawet niezbędnymi elementami treningu, to jednak przedłużający się czas ich trwania, mimo zmniejszania obciążeń treningowych czy zwiększania dni wypoczynku, ogólnie określany jako przetrenowanie, stanowi główne zagrożenie dla sukcesów sportowych, a niekiedy dla zdrowia sportowców. Jednocześnie tylko w ograniczonym zakresie mogą oni liczyć na wsparcie nauki, ponieważ, mimo wielu lat badań, zjawisko przetrenowania, jego objawy, mechanizmy i metody wykrywania, a nawet stosowana do definiowania przetrenowania terminologia są przedmiotem dyskusji, a dane doświadczalne, dotyczące stanu przetrenowania − niepełne i bardzo zróżnicowane. Najbardziej ogólną definicją przetrenowania jest określenie go jako stanu, w którym doszło do zachwiania równowagi między przebiegiem procesów restytucji a stosowanymi bodźcami treningowymi i obciążeniami startowymi, co, z pewnym uproszczeniem, można zdefiniować jako nadmiar treningu i startów, a niedostatek wypoczynku. U sportowców wyczynowych takich jak pływacy czy kolarze, objawy te pojawiają się po ok. 3 tygodniach treningu o dużej intensywności lub monotonnego treningu o dużej objętości, ale ustępują po 1−2 tygodniach wypoczynku i określane są jako przetrenowanie krótkotrwałe. Jeżeli jednak trening jest kontynuowany, bez możliwości wypoczynku, to wraz z narastaniem zmęczenia pojawia się wiele innych objawów, tak obiektywnych, jak i subiektywnych, składających się na tzw. zespół przetrenowania, czyli przetrenowanie długotrwałe, którego konsekwencjami są: zmniejszenie zapasów glikogenu mięśniowego, nasilenie procesów rozpadu i zahamowanie procesów syntezy (czyli tzw. deficyt anaboliczny), zaburzenia w funkcjonowaniu układu wydzielania wewnętrznego i wegetatywnego układu nerwowego oraz w stężeniu wolnych aminokwasów we krwi. W konsekwencji następuje długotrwały spadek formy sportowej, stałe uczucie zmęczenia, zaburzenia nastroju, większa podatność na infekcje, a nawet zaburzenie funkcji rozrodczych. W przypadku wystąpienia zespołu przetrenowania powrót organizmu do stanu równowagi i odzyskanie formy sportowej może trwać tygodnie, a nawet miesiące.
Mechanizmy zespołu przetrenowania są bardzo złożone i nie do końca wyjaśnione. Dzieje się tak dlatego, że ze względów etycznych niewiele przeprowadzono badań nad doświadczalnie wywołanym zespołem przetrenowania, a wiele prac dotyczy opisu i analizy pojedynczych przypadków stwierdzonych w sporcie wyczynowym. Wydaje się jednak, że w zespole tym następuje skumulowanie objawów zmęczenia lokalnego samych mięśni, jak i zmęczenia o charakterze ogólnoustrojowym, którego przyczyny dotyczą zaburzeń w funkcjonowaniu centralnego i wegetatywnego układu nerwowego, przysadki, podwzgórza oraz gruczołów nadnerczowych. Zaburzenia równowagi układu nerwowego współczulnego i przywspółczulnego[A1] Długotrwale utrzymującemu się spadkowi formy sportowej w zespole
przetrenowania zwykle towarzyszy spadek mocy rozwijanej w testach laboratoryjnych i obniżenie stężenia kwasu mlekowego we krwi po wysiłkach maksymalnych. Należy jednak podkreślić, że zaburzenia w funkcjonowaniu układu krążenia czy zmiany nastroju i zachowań występujące u przetrenowanych sportowców są znacznie bardziej zróżnicowane. Stwierdza się bowiem zarówno wzrost, jak i obniżenie tętna spoczynkowego, spowolniony lub przyspieszony jego powrót do wartości wyjściowych po wysiłku, nadmierną pobudliwość lub spowolnienie badanych. Takie zróżnicowanie objawów skłoniło do sugestii, że w zespole przetrenowania dochodzi do zachwiania równowagi w funkcjonowaniu układu nerwowego współczulnego i przywspółczulnego.
Kilka dni przed Pucharem Polski w Zabrzu zostałem zaproszony przez kolegów: Marcina Jurka, Krzysztofa Kapustkę i Sebastiana Dychtona, współwłaścicieli Klubu Fitnessforma (mieszczącego się przy ulicy Nowy Świat 48 w Tarnowie), do klubu na trening, którego jak sami powiedzieli, nigdy nie zapomnę. Koledzy Ci są również przedstawicielami firmy QNT, której wizytówką jest zawodnik pochodzący z Venice Beach – Chris Cormier. W Polsce taką wizytówką jest Arek Szyderski, najcięższy polski zawodnik. Jak się okazało gościli ich obu przez kilka dni w Tarnowie, uwieńczeniem wizyty była obecność obu panów na stoisku QNT w trakcie rozgrywanych zawodów. Dzięki temu udało się ich zaprosić na trening, w którym miałem okazję uczestniczyć.
Moi koledzy zaczynali swoją działalność w klubie mieszczącym się na stadionie Tarnovii (ul. Bandrowskiego 9), który istnieje nadal pod nazwą Siłownia Forma. Miałem okazję trenować tam wielokrotnie, kiedy mieszkałem jeszcze w Krakowie w latach 1993–96. Znajomość z chłopakami pozostała i jak tylko jestem w okolicy zawsze korzystam z ich gościnności. Tym razem jechałem z Krakowa – 80 km w prawie dwie godziny, więc po przyjeździe miałem juz lekko dosyć. Trening z Chrisem miał bardziej edukacyjny wymiar, Arek zaś był odpowiednio nastawiony i podjął się partnerstwa w seriach i ciężarach. Zaczęliśmy od kardio ok. 10 min, później wznosy boczne ramion. Jako że ja zaczynam zawsze trening takim systemem nie było to dla mnie nic nowego. Później pojawiły się nowości, przynajmniej dla mnie, wyciskanie w suwnicy z klatki wąskim chwytem z dolnym zatrzymaniem ciężaru. Na sam widok czułem jak będą mnie bolały łokcie. Powiem szczerze, Chris nie wyglądał na masywnego, ale to co się działo z serii na serię przerosło moje oczekiwania. Podpompował barki w oszałamiającym tempie. Ćwiczył w znanym murzyńskim stylu: mp3 na uszach, plączące się kable w ogóle mu nie przeszkadzają, podśpiewuje w przerwach, a w końcowych, krytycznych momentach pomaga sobie, wyrzucając z siebie różne slangowe tekściki typu „come on, babe, come on”. Drugim ćwiczeniem było unoszenie sztangi wzdłuż tułowia, ale w dość szerokim uchwycie tak, że w uniesieniu sztangi na wysokość środka klatki piersiowej ramiona tworzyły kont prosty z tułowiem, potem następuje zatrzymanie w górnej fazie.
Muscular Development |
Główne działy na stronie |
Twoje konto |
Linki |
